Choć to Bobby Unser zapisał na swoim koncie najwięcej zwycięstw generalnych na Pikes Peak, w klanie Unserów rywalizacja była chlebem powszednim.
Młodszy brat Bobby'ego, Al, był kierowcą równie genialnym i równie zdeterminowanym, a braterskie pojedynki na zboczach góry elektryzowały Amerykę lat 60. Dla Unserów wspinaczka na szczyt nie była sportowym epizodem, lecz tradycją przekazywaną z pokolenia na pokolenie: ścigali się bracia, kuzyni, synowie, wreszcie córki. Nie bez powodu górę zaczęto wtedy nieoficjalnie nazywać „Unser's Peak” — Szczytem Unserów.
Al Unser (1939–2021) wszedł w świat wyścigów górskich z przytupem i odrobiną kontrowersji. Wedle wyścigowej anegdoty pierwszą próbę wjazdu na szczyt podjął jeszcze jako nastolatek i został zawrócony, gdy wyszło na jaw, że nie osiągnął wieku wymaganego do licencji. Tak czy inaczej, gdy w końcu zadebiutował oficjalnie, pokazał klasę.
Na Pikes Peak zadebiutował w 1960 roku. Swoje odebrał kilka lat później: w 1964 i 1965 roku dwa razy z rzędu wygrał klasę Open Wheel — w 1964 za kierownicą bolidu z silnikiem Offenhausera (czas 12:24,5), a rok później w maszynie z silnikiem Forda (12:54,3). Podobnie jak brat, z powodzeniem łączył górę z torami płaskimi — jako jeden z zaledwie czterech kierowców w historii czterokrotnie wygrał prestiżowe Indianapolis 500 (1970, 1971, 1978, 1987).
Potęga klanu nie kończyła się zresztą na braterskim duecie. Najstarszy z braci, Jerry Unser Jr., również był znakomitym kierowcą; zginął tragicznie podczas treningu przed Indy 500 w 1959 roku. Rodziny to nie złamało — przeciwnie, kolejne pokolenia potraktowały tradycję jak zobowiązanie.
W latach 80. i 90. na trasę Pikes Peak wjechała następna generacja. Syn Ala, Al Unser Jr., zwany „Little Al”, poszedł w ślady ojca i dwukrotnie triumfował w Indy 500. Syn Bobby'ego, Robby, zdominował wyścig na przełomie lat 80. i 90., zdobywając cztery tytuły King of the Mountain w klasyfikacji generalnej (1989, 1990, 1992, 2004). Ostatnie z nich, w 2004 roku, było zarazem ostatnim zwycięstwem rodu na tej górze.
W dni wyścigu obozy Unserów w strefie serwisowej Glen Cove przypominały wielkie zjazdy rodzinne. Przyczepy kempingowe stały obok ciężarówek serwisowych, dzieci biegały między kołami bolidów, a seniorzy rodu — z wujkiem Louiem na czele — udzielali młodym ostatnich rad. Rodzinny piknik, tyle że rozgrywany o najwyższą stawkę.
Dynastia zgromadziła na Pikes Peak przeszło dwadzieścia zwycięstw w samej klasyfikacji generalnej, a do tego całą kolekcję triumfów klasowych. Unserowie zapisali swoje nazwisko na tej górze szutrem, krwią i niezliczonymi pucharami. Trudno o bardziej spektakularną sagę rodzinną w historii światowego motorsportu.